google news

Google podobno korzysta z chińskiej strony, aby stworzyć czarną listę haseł

W ubiegłym tygodniu pojawiła się informacja, że Google od 2017 roku opracowuje specjalną wyszukiwarkę dla Chin. Oczywiście będzie ona ocenzurowana i na terenie tego kraju nie będzie można znaleźć w niej zakazanych fraz lub przejść do zabronionych portali. Odnosi się to do materiałów dotyczących wolności słowa, demokracji, czy protestów.

Google przecież nie może działać od razu i wiedzieć, które słowa są zabronione. Firma musiała zebrać bazę i musiało to trwać od pewnego czasu. The Intercept dotarło do wewnętrznych dokumentów, z których wynika, że posłużył do tego hybrydowego portal informacji i wyszukiwania – 265.com, który nabyli w 2008 roku i został użyty jako “honeypot”, czyli pułapka. To pomogło stworzyć czarną listę dla wyszukiwanych haseł w Chinach. Google podobno zbierało informacje o zapytaniach, które zostały przekazywane do Baidu i tym sposobem sprawdzano, czy zostały one ocenzurowane.

Google używa narzędzia o nazwie BeaconTower, aby sprawdzić, czy ostateczne miejsca docelowe tych wyszukiwań przejdą Great Firewall (narzędzie rządu Chin do cenzurowania sieci). Jeśli nie przejdą, są automatycznie usuwane z pierwszych stron wyszukiwania. Da więc to możliwość dostosowania się do tego, co tamtejsza władza uważa za niedopuszczalne.

Google oczywiście nie komentuje tych spekulacji, ale według doniesień wyszukiwarka ma być dostępna już za kilka miesięcy.

Źródło: The Verge, The Intercept

Kamil Lewandowski

Kamil Lewandowski

Dodaj komentarz

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *